agusia pisze o wszystkim i o niczym …

takie tam moje pisanie … małe felietoniki albo inne “dziwne” rzeczy

Archiwum kategorii ‘zrób to sam/a – kuchnia nie gryzie’

Z serii zrób to sam – kuchnia nie gryzie Racuszki palce lizać

Posted by kozlowskagnieszka w dniu 13 Wrzesień, 2008

I jeszcze jeden przepis. Obiadkowy.

Mniej więcej szybki i niedrogi.

Sycący okropnie i na prawdę palce lizać :)

Racuszki z jabłkami

SKŁADNIKI:

- 250 gr mąki
- 3 dag drożdży
- 1/4 szklanki cukru
- cukier waniliowy (ja dodałam cukier migdałowy)
- 2 jajka
- szklanka mleka
- mniej niż pół szklanki maślanki (nie trzeba jej dodawać)
- 2 jabłka
- olej do smażenia plus ok pół szklanki oleju do dolania

Drożdże utrzeć z cukrem i wsadzić do ciepłego (nie gorącego) mleka. Wymieszać, rozpuścić. Czekać ok 15-20 minut.
Utrzeć jajka z cukrem. Dodać mąkę, cukier waniliowy, olej. Wlać rozczyn. Wymieszać. Można dolać maślanki jak masa będzie za gęsta.
Pokrojone w kawałki jabłka do masy, wymieszać.
Odstawiamy na ok 30-45 minut, przykryte ściereczką w ciepłe miejsce – będzie sobie rosła masa.

Potem łyżeczką porcje nakładamy na patelnię i smażymy – na rozgrzanym oleju. Racuszki sobie urosną jeszcze ładne na patelni :) . Trzeba uważać, żeby się nie przypaliły. A olej nie może być za gorący.

Podajemy:
albo z cukrem pudrem
albo ze śmietaną z cukrem
albo z konfiturą
albo z dżemem
albo z czym ma się ochotę.

Smaczeeego :)

Opublikowany w kucharzenie, po ślubie :), zrób to sam/a - kuchnia nie gryzie | Zostaw Komentarz »

Z serii zrób to sam – kuchnia nie gryzie Ciasto z jabłkami i gruszkami

Posted by kozlowskagnieszka w dniu 13 Wrzesień, 2008

Taaak, rozpuszczam swojego męża który ciast nie jada za bardzo :P i robię ciasto następne (na szczęćie kolega pół do domu wziął :) )

I dzisiaj uszczęśliwię was Ciastem z jabłkami i gruszkami:). A co

SKŁADNIKI:

-4 jajka
-1szklanka cukru
-2szklanki mąki
-3/4 szklanki oleju
-2 jabłka
- 1 gruszka (można więcej)
- opakowanie cukru cynamonowego ( albo po prosty 2-3 łyżeczki cynamonu)
-1łyżeczka sody i 1 łyżeczka proszku do pieczenia

Jajka ubijamy z cukrem, dodajemy olej,mąkę,proszek i sodę oraz cynamon.I mikser w ruch.
Jabłka i gruszki obieramy oczywiście, kroimy w kostkę. Dodajemy je do ciasta i mieszamy łyżką.
Pieczemy tak ok. 45 minut w 180 stopniach.

Można posypać cukrem pudrem potem, albo lukrem polać (np cytrynowym – zamiast wody dodajemy sok z cytryny).

To wszytko.
Nic skomplikowanego.
Smacznego :)

Opublikowany w Bez kategorii, kucharzenie, po ślubie :), zrób to sam/a - kuchnia nie gryzie | Zostaw Komentarz »

Z serii zrób to sam – kuchnia nie gryzie Pyszny Sernik

Posted by kozlowskagnieszka w dniu 7 Wrzesień, 2008

Dziś w naszej kuchni ;) pyszny sernik.

Uwielbiam go, więc nauczyłam się go piec, żeby nie musieć czekać do jakiegoś rodzinnego święta.

Nie będę taka i się z wami podzielę przepisem.
Zdjęcia też są, z góry proszę o wybaczenie, że takie, ale przyszli i mi zjedli zanim zdążyłam pstryknąć fotkę całego.

Składniki:

1kg twarogu waniliowego – takiego już mielonego w kubełku
250 g masła lub margaryny (cała kostka)
250 g cukru
4 żółtka
1 budyń waniliowy lub śmietankowy
łyżeczka proszku do pieczenia (jak będzie trochę więcej nikomu nic się nie stanie)
szczypta soli ( o której wiecznie zapominam, więc chyba niewielka szkoda)
Duże opakowanie herbatników
Trochę masła lub oleju

można, ale nie trzeba: brzoskwinie z puszki, albo rodzynki (fuj) itp itd co kto lubi

A teraz jak to się robi:

Masło albo margarynę (ja dodaję margarynę bo mi żal kostki masła ;) ), miksować z cukrem i żółtkami. Jak się połączą w gładką masę dodajemy sobie proszek do pieczenia i budyń.
Znowu trochę puszczamy w ruch mikser.
Jak się wszytsko ładnie wymiesza zaczynamy dodawać twaróg, tak łyżka po łyżce, na nie za szybkich obrotach.
Jak się wszytko ładnie wymiesza, możemy dosypać rodzynek (osobiście FUJ), ja dodałam kawałki brzoskwini z puszki (wszelkie owoce mieszamy z masą już łyżką, nie mikserem).

Teraz przechodzimy do robienia spodu.
Aha, w tzw międzyczasie można już nastawić piekarnik na 180-200 stopni, i wyłożyć blachę papierem do pieczenia. Ja mam dużą okrągłą blachę, co nie przeszkadza w robieniu sernika w innym kształcie.

No to jak wspominałam, robimy spód.
Herbatniki kruszymy na okruchy (małe i duże) w foliowej torebce, dodajemy do nich masło (ja mam lenia i nie chce mi się męczyć z masłem i dolewam trochę oleju) i mieszamy sobie wszytko, tak, żeby okruchy się ze soba połączyły. Tak wykonane dzieło przesypujemy na blachę i mamy spód.

Na to wylewamy naszą masę sernikową.

Wsadzamy do piekarnika i pieczemy.

Pieczemy na pewno 1h a potem trzeba patrzeć i sprawdzać czy się nie przypala nic. Bo raz piecze się krócej a raz dłużej. Raz zajęło mi to 1h i 15 minut a ostatnio niemal 2 h.
Podobno w termoobiegu 180stopni i godzina. Nie robiłam tak, więc nie wiem.

I to wszytko.

Jak się zrobi, to sernik wyjęty z piekarnika może się trochę ruszać ;) . Zostawiamy, niech ostygnie.
Jak ostygnie to najlepiej włożyć go do lodówki i zacząć jeść na dzień następny. Jak dacie radę. Ciepły jest niesmaczny wg mnie.

To cała magia.

aha…najfajniej by było, jakby po upieczeniu serniczek został jeszcze z 15 minut w otwartym piekarniku – już wyłączonym oczywista sprawa.

Wsio.

Smacznego :)

Opublikowany w kucharzenie, po ślubie :), zrób to sam/a - kuchnia nie gryzie | 1 komentarz »

 
Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.