Zgasły już światła wielkiego miasta.
Po ulicy biegają tylko cienie przeszłego dnia.
Zamknięte okna i drzwi nie wpuszczają do środka zmarźniętych aniołów.
Nikt nie chce dostać pocałunku ich złotych ust.
Ust, które zabierają cząstkę duszy.
Nikt nie chce dotyku ich złotych rąk.
Rąk, które wyrywają kawałek serca.
Aniołowie zesłani z nieba aby uśpić w ludziach marzenia o jutrze.
O tym co trwać ma wieczenie.
Aniołowie w czarnych szatach klękają na plaży i unoszą ręce do nieba.
Ale i tam wrota są dla nich zamknięte.
Latają więc po pustych ulicach rozbijając się o zgaszone latarnie.
![]()
