agusia pisze o wszystkim i o niczym …

takie tam moje pisanie … małe felietoniki albo inne “dziwne” rzeczy

Archiwum kategorii ‘piesio’

Jak poradzić sobie z psem cz.5

Opublikował/a kozlowskagnieszka w dniu 7 maj, 2009

Chyba porażka z psem….

Dawno nie pisałam wiem wiem… jakoś nie miałam weny i czasu.

Mój pies jest nie do nauczenia. Nie wiem dlaczego ale nie chce nauczyć się, że nie wolno otwierać zmywarki, stawać na nią i otwierać szafek żeby zjeść potem słoik nutelli lub żeby rozsypać kilogram cukru po całym mieszkaniu. Nie chce się nauczyć żadnym znanym mi sposobem.
Tak też jakiś czas temu wyglądała kuchnia….

p070409_135001
p070409_135002
p070409_13501

no comment po prostu. Zatkało mnie jak to zobaczyłam, zupełnie jakby się Tequilla wściekła.

Ostatnio mój mąż zrobił “bramkę” żeby pies nie wchodził do kuchni pod naszą nieobecność.
Zostawiliśmy włączoną kamerę i wyszliśmy na 15 minut.
Z bramką poradziła sobie koncertowo, i śmiesznie było słuchać jej “wkurzenia” – warczała, szczekała na bramkę. Kiedy sobie z nią poradziła okazało się że mój maleńki piesek jest kotem bo wlazła na stół i tak w ciszy sobie siedziała i patrzyła przez okno przegryzając klamkę od okna dla rozrywki.

Po prostu koniec świata.
Nie wiem już co robić…

Co do reszty zachowań Tequilli, to ostatnio pokazała że jest walecznym psem.
Na działce spotkały się we trójkę – 3 suki (nasza, moich rodziców i wujka). Co też to się działo.
Mój pies o żarce walczył jakby w życiu jedzenia nie dostała. Nie pozwoliła sobą rozporządzać starszej suni. Gdyby nie mój mąż to pewnie wujek musiałby sobie drugiego psa szukać.
Mój kochany, słodki, zastraszaszony piesek okazał się “złym psem”. Następny koniec świata.
A poszło o kiełbasę z grilla trzymaną przez moją siostrę. A potem o to, że orzeszka (kumacie, solonego orzeszka) rzuciłam Kamie a nie jej pierwszej.
Zraz potem mój piesio jakby nigdy nic przyszed z patyczkiem i biegał spokojnie z Kamą i Reą.

Opublikowany w piesio | Zostaw Komentarz »

Jak poradzić sobie z psem cz.4

Opublikował/a kozlowskagnieszka w dniu 4 marzec, 2009

Dziś jest pierwszy dzień kiedy to mój pies nie ruszł absolutnie niczego w domu pod moją/naszą nieobecność.

Nie będę skakać jeszcze z zachwytu bo zastosowałam sposoby zaspezpiecznia zawartości szafek/szuflad/lodówki/zmywarki/drzwi przed ciekawością Tequilli.

Ale działa ;) .

Forma wychodzenia i przychodzenia do domu jest niezmienna. Ignor psa i tyle.
Szybko się uspakaja i można po 5 minutach ją spokojnie przywołać i dać smakołyk.
Goście też mają nakaz ignorowania psa i pies po pewnym czasie (już dużo krótszym niż kiedyś) spokojnie kładzie się na swoje miejsce lub pod stołem.
Trochę spokojniejsza jest też w samochodzie. Nie biega w każdą stronę i nie piszczy, ale też nie położy się ani nie siądzie spokojnie jak człowiek ;) .\
Nadal widać, że jazda samochodem nie jest dla niej komfortowa. No ale nie wymiotuje jak jedzie, to jest plus (zresztą robiła to może przez pierwsze 1-2 m-ce).
Jednak sposób opisany w książce nie jest wygodny….

“Kiedy wsiedliśmy do samochodu państwo Cleethorpe usiedli z przodu, ja za nimi, a Blackie usadowił się tuż za mną, z tyłu samochodu. Wielu właścicieli – moim zdaniem niesłusznie – pozwala swoim psom na dużą swobodę ruchu w samochodzie. Państwo Cleethorpe nie popełniali tego błędu i w swoim kombi wyznaczyli specjalne miejsce dla psa, które od reszty pasażerów oddzielała specjalna przegroda. Trzymałam Blackie na smyczy, jeden z jej końców przełożyłam przez otwór w przegrodzie i w ten sposób miałam kontrolę nad psem.
Kiedy pan Cleethorpe włączył silnik nie odzywałam się do psa i starałam się siedzieć bardzo spokojnie. Kiedy ruszyliśmy, przełożyłam rękę przez przegrodę i położyłam ją na karku psa. Kiedy Blackie próbował się podnieść, bardzo delikatnie przycisnęłam dłonią jego kark. Pies nie stawiał żadnego oporu i położył się.”
(fragment pochodzi z ksiązki “Zapomniany język psów” Jan Fennel – POLECAM)


Bardzo niewygodnie jest trzymać rękę na karku psa jak się jedzie z przodu a pies jest na tylnim siedzeniu. Probowałam. Mój pies nie tylko nie położył się, ale mi ręka zdrętwiała…a Tequilla nie lubi jak ktoś z nią z tyłu jedzie – cała się trzęsie…więc trzeba poczekać, może sama się uspokoi jak będziemy częściej jeździć samochodem za jakiś czas na działkę.

A teraz moje sposoby na psa pt “Jak przekonac psa że szafki nie są dla niej”:
Z lodówki wykręciłam rączki.
Drzwi są pozamykane na klucz.
A co do szafek, szuflad i maszyny do naczyć….hehhe… rączki i uchwyt do maszyny posmarowałam musztardą. Podziałało. Pies tego nie rusza.
Medotę stosuję od jakiegoś tygodnia. Na razie jeszcze ją zostawię tak jak jest, a za kilka dni przestanę smarować wszytkie uchwyty potem już żadnych i zobaczymy czy podziałało na zawsze.

ps. okropnie trudno zmywa się zaschniętą musztardę z uchwytów….

Co do spacerów, to na długie spacerki pies nadal ma smycz ok 6-10 metrową. Kiedy biega nie jest już naciągnięta.
Na spacerach też mniej już ciągnie. :) .

Mąż psa omało o zawał nie przyprawił, kiedy puścił ją niedawno samopas a ona miała go głęboko gdzieś i biegała jak szaleniec. Zawołał ją kilka razy, a kiedy ta nie reagowała schował jej się za dużym samochodem.
Pies stanął, zaczął wąchać i wpadł w panikę. W tym chowaniu się trzeba być szybkim i sprawnym bo pies szybko kuma gdzie jesteśmy. Tutaj to są udało.
Mój mąż przywołał psa do siebie i już nie nawiewała.
Następnym razem jak mu zwiała po prostu poszedł do domu a pies kiedy się skapnął, że go nie ma w te pędy była juz przy nim.
Coraz mniej jest takich problemów.
Podobno już do niego przychodzi aczkolwiek baaardzo niechętnie :) .

ps. pies już na mnie łapy nie kładzie, chyba przestała mnie traktować jak swoje dziecko, które wymaga opieki.
Za to po sterylizacji zrobiła sie okropnym przytulakiem. Chodzi i się przytula.
Kto ma psa wie, że pies przychodzi się przytulać. Pieszczoch okropny teraz jest.

Głaszczemy ją po karku bo to oznaka naszej wyższości nad nią, a jej to zupełnie nie przeszkadza bo najwyraźniej to lubi :) .

pies-i-kon

ten “duży pies” nie za bardzo chciał pobiegać z Tequilla ;)

11troszkę się zaplątała :)

21

a tak wygada wybiegany pies :)

Opublikowany w coś i nic, piesio | 1 komentarz »

Jak poradzić sobie z psem cz.3

Opublikował/a kozlowskagnieszka w dniu 24 luty, 2009

Chyba coś ruszyło w psie.

Stała się jakby spokojniejsza i szybciej się wycisza.

Ciągle coś w domu po moim powrocie jest zjedzone lub wyciągnięte ale już nie w takim stopniu jak kiedyś.
Plusem jest także to, że jak wyjdę z domu Tequilla już za mną nie piszczy i nie szwęda się po mieszkaniu tylko leży sobie spokojnie.

Jeszcze trochę i zasluży na nowe posłanie a my odzyskamy dywanik :) … może nowego legowiska nie zje i nie wypruje z niego wszytkiego jak z ostatnim.

Ignorowanie jej przez znajomych kiedy do nas przychodzą też działa.
W sobotę pies zobaczył kto przyszedł, powąchał i zajął się sobą a nie bieganiem koło gości i denerwowaniem ich.
No ale przed ich przyjściem zostali poinformowani jak mają się zachowywać :) .
Niestety na spacerze nadal ciągnie i chce iść pierwsza, myślę, że dopuki nie skuma, że jeśli tak się zachowuje nie ma szans na bieganie samopas nowa kilkumetrowa smycz zdaje egzamin.
Pies może szaleć a my mamy ją nadal na smyczy.

dscf5074
pies nareszcie mógł rozprostować nogi po 2 tyg chodzenia tylko na siusiu.

dscf5132
z 10 minut baraszkowała sobie w śniegu – bezpłatna kąpiel :P

dscf5154
zawiarała też całkiem nowe znajomości ;)

Jak widać Tequilla nie zdziadziała po sterylizacji, uspokoiła się trochę a na pamiątkę ma tylko bliznę (ktore na szczęście nie rusza).

No ale jeszcze długa droga przed nami.

Swoją drogą chciałabym dorwać osoby, ktore miały ją przed nami i sprawić ten sam łomot co sprawili jej. Nie dojdę nigdy do tego jak można lać małego pieska….mam nadzieję, że im się to kiedyś odbije bokiem.

Opublikowany w Bez kategorii, piesio | 1 komentarz »