agusia pisze o wszystkim i o niczym …

takie tam moje pisanie … małe felietoniki albo inne “dziwne” rzeczy

Archiwum kategorii ‘myślę więc jestem...’

nie lubię ludzi…no bywa

Opublikował/a kozlowskagnieszka w dniu 2 marzec, 2009

Wiecie co? Ja nie lubię ludzi. Wogóle.

Są wyjątki oraz tacy których toleruję. Ogólnie rzecz biorąc nie lubię ludzi.

Ja nie każę nikomu mnie lubić. Broń boshe.Siebie pewnie też bym nie lubiła. Ale ja oświadczam publicznie, że ludzi nie lubię.

Chyba najbardziej wkurzające, denerwujące i przyprawiające o mdłości sytuacje mamy z innymi osobnikami naszego gatunku.
Kolejki w sklepach bo się jakaś/jakiś zastanawia pół godziny czy kupić 5 plasterków sera czy 2,5 tego i 2,5 tamtego; albo kiedy idzie się spokojnie ulicą a ktoś cię popchnie i nie powie przepraszam – co z tego, że właśnie wpadło się w głęboka kałużę itp…Sytuacji jest milion pięćset sto dziewięćset.

A “najlepsze” są w pracy.
Czy wy wiecie, że osoba odpowiedzialna za sprzątanie i podawanie jedzenia w miejscu gdzie pracuję uważa się za pępek świata i wg niej placówka egzystuje tylko i wyłącznie dzięki jej pieprz… :) .
Wiecie, żeby ta osoba, nazwijmy ją X była sympatyczna czy coś w ten deseń to może takie jej widzimisie można by było brać z przymróżeniem oka…ale co ty. Wstrętny babsztyl, który w d…ma wszytkich w koło, i który nikogo nie szanuje – nawet do szefowej zwraca się po imieniu. A powiedz jej żeby coś zrobiła, przyniosła, napisała, podpisała itp 3 dni łażenia i proszenia.
Ja z tym skończyłam, nie będę dawać wredocie satysfakcji latania za nią. Jak dla mnie mogłaby już nie wracać do pracy i wtedy każdy by odetchnął ….

Albo taka sytuacja: zbieranie kasy na czyjeś urodziny/imieniny w firmie. Składam się i owszem. Jak mam to dam, taką małpą nie jestem. Ale słuchajcie, przychodzi mi taka jedna i mówi: 10 zł i rękę wyciąga.
No zatkało mnie. Co 10zł pytam się. A ona: 10zł na urodziny/imieniny pani Y. Niestety nie miałam przy sobie takich wielkich pieniędzy, więc mówię, żeby przyszła potem.
Wiecie…zanim ja dojdę do bankomatu to mija pół roku. Obok nie mam, bankomaty są dalej niż mi się chce iść a w sklepach mogę kartą płacić więc mi to dynda czy mam gotówkę przy sobie.
I tak mi kobieta przyłaziła codziennie przez kilka dni i 10zł, 10 zł , 10zł….no myślałam, że gorączki białej dostanę. Nie idzie mi o fakt, że się upominała – mówiłam, że dam, moje lenistwo, że po kasę mi się nie chciało dygać, ale o fakt w jaki sposób to robiła. No jakby jej się należało i jakbym ja koniecznie musiała dać te pieniądze bo inaczej będzie okropnie źle. W końcu jakoś dopełzłam do bankomatu (swoją drogą ludzie…XXI wiek, w centrum mam miliard bankomatów, a u mnie na osiedlu jakoś nie mogą zainstalować nawet połowy…) i dałam jej ten upragniony majątek.Nawet dziękuję nie usłyszałam.

Ciekawe czy dla mnie też będą latać i zbierać kasę na moje urodziny.
A pani X nie dam na urodziny nawet 1zł bo jej nie trawię. Krew mnie zalewa jak widzę tą bezczelną babę. A zwolnić się jej nie da…co za pech.

Pozatym ludzie są dwulicowi. Bo jak ktoś coś chce odemnie czy od kogokolwiek to są mili jak miodzio. A jak już nie chcą to zmieniają się w jakieś monstra dziwne.

:) nie lubię ludzi :) :) pchają się, są niegrzeczni, źle wychowani, nie potrafią mówić pełnymi zdaniami a jak już coś mówią to po polskiemu i nie wiadomo jak ich zrozumieć, nie sprzątają kup po psach i na chodniku sobie te kupy leżą i czekają aż się w nie wejdzie, krzyczą, chuliganią, brudzą, brzydko pachną ( co to dezodorantu i mydeł nie ma w sklepach??), są niesympatyczni, niedobrzy, wstrętni, dwulicowi jak nie trzylicowi, nic nie wiedzą, nie potrafią nic napisać albo wypełnić i trzeba to za nich robić (w imię: zrób to sam będzie wtedy dobrze zrobione albo kazał pan zrobił sam), plotkują bezczelnie, nie myślą, albo za dużo myślą i tymi myślami obarczają nas – normalnych ludzi, za dużo się chwalą (bo co mnie przepraszam obchodzi, że dzieci pani X {tak tej X} wysyłają ja na wczasy albo że była tu i tam….no co to mnie obchodzi, ani ja z nią po imieniu nie jestem {jeszcze czego} ani ja jej znajoma ani przyjaciółka {bllleeeee}), i na dodatek myślą, że wszytsko im wolno a tak nie jest.

I takich ludzi nie lubię.

Siebie lubię. Innych też. Ale wiekszości nie. Bo są denewrujący i najchętniej z byle powodu by do gardeł skakali.

:)

princess_sp

Opublikowany w coś i nic, myślę więc jestem..., po ślubie :) | Zostaw Komentarz »

gorączka POŚlubna czyli wywody młodej żony cz.12

Opublikował/a kozlowskagnieszka w dniu 17 listopad, 2008

Oj działo się ostatnio…. działo się.

Może nie tak jak bym chciała…o czym potem, ale się działo.

Skończyliśmy remont. Nareszcie…ile można było. Faktem jest, że zostały kosmetyczne poprawki, ale parapetówkę już zrobiliśmy. Alkoholowo było, na szczęście następnego remontu nie trzeba robić.

Pokłóciłam się na amen z kimś kto wydawał mi się być przyjacielem, ściślej przyjaciółką. Jak to jest, że nie robiąc nic złego, nie zdradzając tajemnic, broniąc kogoś itp itd można zostać posądzonym o różne rzeczy, potem dowiedzieć się, że nigdy nie było się nikim ważnym w życiu drugiej osoby i na koniec dowiedzieć się, że tak czy siak owa persona nie chce mieć z tobą nic wspólnego?
Cóż. Jeśli nie wiecie to fajnie. Ja już się dowiedziałam.
Nie powiem, bolało. Nie powiem, czuję się obrażona wielce, urażona jeszcze bardziej i cholernie zniechęcona. Na całe szczęście mam kilku dobrych znajomych i wypróbowanych przyjaciół i nie muszę się nikogo prosić o przyjaźń. Nie robiłam tego NIGDY i nie będę NIGDY robić. Jak to się mówi: nie muszę nikogo prosić o przyjaźń. Jak komuś coś nie pasuje to pa. Żadnego zmuszania, gadania i proszenia.

Ale powiem wam coś…przejedzie się ta osoba na tych swoich podobno znajomych i nie będzie miała się potem do kogo zwrócić. A moje drzwi na zawsze zostały zamknięte.
Przynajmniej na teraz.

Zazdroszczę.

Zazdroszczę ludziom którzy mają marzenia i je spełniają.
Właśnie tak sobie patrzyłam na blogi kolegów z podstawówki.
Podróżują. I to nie byle gdzie. W piękne, nieznajome, pełne zapachów, ludzi i przygody miejsca.
Oglądają, fotografują, mają wspomnienia barwne jak motyl, widzieli tyle miejsc i rzeczy.
Jak ja bym tak chciała…a tu ciągle coś.

Pozatym widze mojego męża jak podróżuje ze mna np do wietnamu lub w głębie Afryki.
Zresztą siebie też “widzę”. Jak śpię pod namiotem albo w pokoju bez łazienki. Jak obsiada mnie pełno komarów albo innych orzydliwych stworzeń.

Marudzę wiem. Zazdroszczę. Oczywiście. Bardzo. I odwagi i ochoty i spełniania tego czego się chce.

Moim marzeniem jest wycieczka na Hawaje do All Inclusive gdzie z drinkiem pod palmą mogłabym podziwiać błekit morza i biel fali, a słońce delikatnie pieściłoby moją skórę (teraz biała jak u Śnieżki, a po Hawajach zapewne brązową i pachnącą kokosem).
Jedzenie wszystkich pysznych dań każdej kuchni świata.
Wąchanie przypraw na bazarach i podziwianie tego czego nigdy nie zobaczyłabym tutaj.

Cóż.

Pojadę. Kiedyś.
Jak spłacimy kredyt za remont.
A co.

:)

Opublikowany w myślę więc jestem..., po ślubie :), ślub | Zostaw Komentarz »

Tak właśnie uważam

Opublikował/a kozlowskagnieszka w dniu 14 wrzesień, 2008

Trąbią o tym w TV, trąbią w radio i w portalach.

I bardzo dobrze, że trąbią, ale boję się, że to trąbienie będzie chwilowe i do następnego razu nic nie będzie z tym zrobione…

Siedem zarzutów postawiła prokuratura Krzysztofowi B. – ojcu, który przez sześć lat miał gwałcić swoją córkę

Żona gwałciciela: byłam zastraszona
Od początku wiedziała o gehennie, jaką przeżywa jej córka gwałcona przez własnego ojca, któremu urodziła dwóch synów.

Ok. Sprawa po latach wyszła na jaw. Sąsiedzi donosili wcześniej co się działo, sprawę próbowano załatwić ale jakoś się nie dało, bo rodzina mówiła stanowczo : “nic się nie dzieje”.

Jak to jest możliwe, że pedofile, gwałciciele bezkarnie mogą chodzić po ulicach naszych miast?
Jak to jest, że ofiary gwałtu są traktowane jakby to one były winne, a mężczyźni, których zarzut dotyczy mogą sie wymigać.
Jak to jest, że pedofile grasują po placach zabaw i kręcą się koło szkół. I nikt z tym nic nie robi??

Nie tylko u nas. Na całym świecie przecież tak jest.

Dlatego baaardzo podoba mi się pomysł kastracji takich padalców. Nie pomoc psychologa. Nie tabletki, nie inne “cuda” nie działające. Kastracja. I tyle.
Nie mieli by jak gwałcić, molestować i robić tych wszytkich okrutnych rzeczy, których się dopuścili.
Powinno się ich kastrować, wsadzać na całe gówniane życie do więzienia i jeszcze tam uprzykrzac im to “życie” jak tylko jest to możliwe … myślę, że współwięźniowie na pewno sprawę by ładnie załatwili.
Ewentualnie kara śmierci. Bo po co takie coś ma chodzić po ulicach? Po co?

Oni też zabijają. Może nie fizycznie, ale psychicznie. Zabijają niewinność, wiarę w ludzi i świat, zabijają tą iskierkę życia.
Dlaczego dzieci mają cierpieć z powodu takich padalców. Dlaczego kobiety mają się bać chodzić skrótami kiedy zapadnie noc?

Powinno się mówić na okrągło o takich sprawach, powinno się pokazywać twarze takich osób – tak ay każdy mógł takiego kogoś napiętnować.
I nie powinno się myśleć: może kastracja. Powinno się działać.

I tyle mam do powiedzenia…bo ten temat tak mnie wkurza, że …. no.

Opublikowany w artykuły, komentarze, myślę więc jestem... | Zostaw Komentarz »