agusia pisze o wszystkim i o niczym …

takie tam moje pisanie … małe felietoniki albo inne “dziwne” rzeczy

takie bazgranie

Opublikował/a kozlowskagnieszka w dniu 23 lipiec, 2009

Nie ma to jak cierpieć na niemoc….ogólną, psychiczną, finansową, rozrywkową i tym podobną…

Każdy chyba coś takiego ma…ja nie lubię. Bo po co mi to? Człowiek wtedy myśli, a z myślenia (takiego myślenia) nic konstruktywnego nie powstaje.

Mamy urlop…i co z tego? nigdzie nie pojechaliśmy, nic nie zrobiliśmy, nic nic nic. Ciagle w domu. Pasjonujące prawda? Nawet nie chodzi o to, że nie ma gdzie, bo miejsce lub miesjca znalazłyby się na każdy dzień urlopowania…ale kasa… wieczny problem. Bez kasy nie ma wyjazdów.

I tak sobie jeszcze myślę o mojej pracy, że fajnie by było coś nowego znaleźć….Coś w czym człowiek by się sprawdził, zobaczył na co go stać. Nie żebym nie lubila mojej roboty…ale wiecie sami. Kasa z tego mała jest a będzie jeszcze mniejsza bo z pół etatu zlecę na 1/4 buuuu….. z drugiej zrezygnowałam bo szefowa tak mnie wkurzyła, że powiedziałam jej, że ja nie muszę z nią pracować skoro ona tak sobie ze mną pogrywa. Ona traci kadrowca nie ja. Ona nie będzie wiedziała co z czym i gdzie, a nie ja. Ja nie muszę słuchać, że mam iść (KUMACIE!!!!) podlać kwiaty w ogrodzie (!!!), że mam biegać po jej dokumenty, szukać, kserować itp. Nie muszę już słuchać jej tonu władcy i pana. Tak mnie zdenerwowała jednego dnia (właśnie tymi kwiatkami), że dałam jej wymówenie…na pytanie dlaczego odpowiedziałam jej oczywiście :) . Ja mam swoje obowiązki, które wykonuję najlepiej jak potrafię, moja praca nie polega na siedzeniu i marnowaniu czasu jeśli mam już wszytko zrobione…w każdej innej placówce idę do domu a nie siedzę i (jak to powiedziała mi owa dyrektor) mam kwitnąć do 15. OLAĆ TO. Nikt nie będzie mi “pyskować” nad głową i rozkazywać.

Ja nie mam nic przeciwko zrobieniu rzeczy wybiegających poza moje obowiązki, korona mi z głowy nie spadnie a ręce nie odlecą…ale jak ktoś mi po chamsku i niegrzecznie rozkazuje to niech się buja…ja nie muszę.

I zrezygnowałam z tej pracy, z takim człowiekiem nie pracuje się dobrze ani miło, a ja pozbyłam się guli w brzuchu w każde środy i piątki :) .

A w innej placówce baby weszły mi na głowę bo wg nich źle policzyłam urlopy…Glupie babska darły się tak, że cały budynek chodził. Myślałam, że je pozabijam. Ale nie dałam poznać tego po sobie, po co im dawać satysfakcję z wyprowadzenia mnie z równowagi. Pal licho to, że jak wróciłam do domu to myślałam, że mnie strzeli coś tak bardzo, że hej…. A najpiękniejsze jest to, że nie chodziło o ich urlopy, ani nawet nie walczyły o coś lepszego dla koleżanek. Po prostu się nie znają, myślały, że jak nie ma szefowej to sobie mogą…Konsekwencji nikt nie wyciągnie niestety ….im sie upiecze ale ze mną będą miały delikatnie mówiąc – nie fajnie.

Ja też potrafie uprzykrzyć życie innym :) . Szkoda tylko, że nie jestem ich szefem bo życie ze mną miałyby okrutne….a nie zrobiłabym nic co wykraczałoby poza ich obowiązki pracy <lol>…są inne sposoby np. prtzyczepianie się do wszytkiego, tak żeby musiałby poprawiać, doczyszczać i bardziej się starać…a jak nie to droga w świat jest wolna.:).

no…to pogadałam sobie.

Dodaj komentarz

XHTML: Możesz skorzystać z tych etykiet: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <pre> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>