agusia pisze o wszystkim i o niczym …

takie tam moje pisanie … małe felietoniki albo inne “dziwne” rzeczy

Archiwum dla luty 19th, 2009

Jak poradzić sobie z psem cz.2

Opublikował/a kozlowskagnieszka w dniu 19 luty, 2009

Już kilka dni staram się wprowadzać rady z książki w czyn.

Trzymam się wskazówek jak nigdy, w końcu zależy mi na moim psie i na spokoju w domu.

Czy zauważyłam jakieś zmiany? Wydaje mi się, że i owszem, ale nie będę skakać z radości dopuki nie wrócę do domu i nic nie będzie ruszone.

Plusem jest to, że moja lodówka już stoi nietknięta…możliwe, że przyczyną jest wykręcenie rączek do otwierania i Tequilla nie może jej sobie otworzyć. Istnieje taka możliwość.
Szuflady też zostawiła na razie w spokoju. Zabrała się za szafkę z talerzami – ale tutaj akurat nie ma co zbroić bo chyba jej się widok nie spodobał.
Niestety naczynia w zmywarce wiecznie wylizane i kubki na jej posłaniu królują jak wracam po pracy. Tak na marginesie na prawdę ciężko jest zmywarkę otworzyć i nie wiem po co jej tyle zachodu…

Plusem jest to, że jak wracam i stosuję się do zasady: nie krzyczeć, nie karać i nie zwracać uwagi na psa oraz do zasady “5 minut” moja sunia szybko się uspakaja. Nie biega wokół mnie, nie przynosi mi już zabawek i nie skacze na mnie. Cieszy się, że jestem i idzie na swoje posłanie (które od jakiegoś czasu zastępuje jej dywanik bo swoje nowe, piękne i wygodne legowisko podarła….chyba jej się nie widziało. Cóż, dopuki się nie uspokoi nie dostanie nowego).

Na spacerach jeszcze jako takiej poprawy nie widzę. Nadal chce iść pierwsza, ale jeśli zatrzymam się to i ona musi przystopować, więc chyba coś do niej dochodzi bo troszkę spokojniej idzie…niestety odbija jej na podwórku bo jest nie wybiegana… Całe szczęście, że niedługo idziemy na zdjęcie szwów, wtedy długie spacery do lasu murowane bo ją rozsadza.

Przyzwyczaiła się także do tego, że to ja pierwsza wchodzę do domu a nie ona. Czeka przed drzwiami aż ja wejdę.
Siedzi także przed kuchnią (ew.leży sobie kontemplując widoki i zapachy), wchodzi tylko jak ją zawołam lub jak jemy obiad….staram sie to wyeliminować bo kręci się okrutnie.

Śmiać mi się chce natomiast jak pies na mnie patrzy jak jem z jej miski.

Ogólnie mam jednak wrażenie, że troszkę się uspokoiła.
Jednak nie chwalmy dnia przed zachodem słońca. Jeszcze dużo pracy przed nami.

p26-01-09_1409znalazła sobie nową miejscówkę pod stołem…śmiesznie wygląda jak wpełza niczym chomik pod spód…

Opublikowany w piesio | Zostaw Komentarz »