agusia pisze o wszystkim i o niczym …

takie tam moje pisanie … małe felietoniki albo inne “dziwne” rzeczy

Archiwum z wrzesień, 2008

gorączka POŚlubna czyli wywody młodej żony cz. 10 i 1/2

Opublikował/a kozlowskagnieszka w dniu 26 wrzesień, 2008

… kafelkarz jest tak chory, że na pewno go nie będzie.

TRAGEDIA…..

Opublikowany w po ślubie :) | 1 komentarz »

gorączka POŚlubna czyli wywody młodej żony cz. 10

Opublikował/a kozlowskagnieszka w dniu 26 wrzesień, 2008

NIENAWIDZĘ REMONTÓW.

Posłuchajcie, nad tym remontem wisi jakaś klęska i totalny brak szczęścia.

Przecież to nie może być tak żeby wszytko poszło gładko i bez stresu prawda?

Nie jest to ani możliwe, ani przyjęte. Nie da się i tyle.

Od początku zacznę.

Łazienka. Miała być robiona we wtorek (dziś jest piątek).
W łazience oprócz gołych ścian nie ma nic. NIC.
Kafelki stare zdjęte, mebli już nie ma, brodzika NIC nie ma. Stoi pusta.
I co się stało??? Kafelkarz zachorował. I to na zapalenie płuc.
No wiecie co państwo… nie mam prenensji do niego, bo sam sobie tej choroby nie wywołał.
No ale łazienka stoi. Bez niczego.
Kafelkarz ma nadzieje, że może w poniedziałek-wtorek stanie na nogi.

A teraz przed sekundą dzownił gazownik do mnie. Właśnie na niego czekam.
Nie może przyjechać dziś. Wypadło mu coś, jakas awaria wsio ryba co…i może dopiero w nastepny piatek. Kumacie? TO DOPIERO ZA TYDZIEŃ!!!!!!!!!
A my tu bez ciepłej wody, bo trzeba było zdjąć bojler.

!@@#$%^&*())_)(*^&%$^&*( <——- to są brzydkie wyrazy własnie.

Oczywiście pozowlenia na schody nie dostaliśmy bo jakby inaczej. Nie ten papierek daliśmy. Jakby nie mogli tego od razu powiedzieć i dałoby się inny. Problem wielki.
Teraz trzeba było dać nowy papierek i znowu czekać.
Całe szczęście, że nie trzeba od nowa robić wszytkich innych papierów za które zapłaciliśmy majątek (wykresy, rysunki, architektoniczne sprawy).

Co do podłaczenia gazu… wytłumaczcie mi, po jaką cholerę ja latałam po sąsiadach po ich zgodę na to (taaaak, żeby we własnym domu podłaczyć gaz, ja się też musze pytać), jeśli Urząd Miasta i tak wysyła im jeszcze listy polecone do domu z takim pytaniem. I powstał problem, bo jeden jedyny list leży jeszcze na poczcie bo ludzi w domu nie ma od jakiegoś czasu. Na szczęście jakoś udało się to załatwić. Podobno we wtorek pozwolenie będzie do odebrania…ale już przestałam się nastawiać.

Ja nie rozumiem DLACZEGO. DLACZEGO mi/nam się to zdarza.

Teraz sobie śpimy u moim dziadków bo wyjechali sobie na wycieczkę do Palestyny….ale wracają w środę… a my tu: bez łazienki, bez ciepłej wody, bez prysznica, bez niczego.

Powiesić się idzie.

OSTATNI RAZ BIORĘ UDZIAŁ W REMONCIE. Od ślubu jest REMONT. 3m-ce. Mam już dość.

Opublikowany w coś i nic, po ślubie :) | Zostaw Komentarz »

Tak właśnie uważam

Opublikował/a kozlowskagnieszka w dniu 14 wrzesień, 2008

Trąbią o tym w TV, trąbią w radio i w portalach.

I bardzo dobrze, że trąbią, ale boję się, że to trąbienie będzie chwilowe i do następnego razu nic nie będzie z tym zrobione…

Siedem zarzutów postawiła prokuratura Krzysztofowi B. – ojcu, który przez sześć lat miał gwałcić swoją córkę

Żona gwałciciela: byłam zastraszona
Od początku wiedziała o gehennie, jaką przeżywa jej córka gwałcona przez własnego ojca, któremu urodziła dwóch synów.

Ok. Sprawa po latach wyszła na jaw. Sąsiedzi donosili wcześniej co się działo, sprawę próbowano załatwić ale jakoś się nie dało, bo rodzina mówiła stanowczo : “nic się nie dzieje”.

Jak to jest możliwe, że pedofile, gwałciciele bezkarnie mogą chodzić po ulicach naszych miast?
Jak to jest, że ofiary gwałtu są traktowane jakby to one były winne, a mężczyźni, których zarzut dotyczy mogą sie wymigać.
Jak to jest, że pedofile grasują po placach zabaw i kręcą się koło szkół. I nikt z tym nic nie robi??

Nie tylko u nas. Na całym świecie przecież tak jest.

Dlatego baaardzo podoba mi się pomysł kastracji takich padalców. Nie pomoc psychologa. Nie tabletki, nie inne “cuda” nie działające. Kastracja. I tyle.
Nie mieli by jak gwałcić, molestować i robić tych wszytkich okrutnych rzeczy, których się dopuścili.
Powinno się ich kastrować, wsadzać na całe gówniane życie do więzienia i jeszcze tam uprzykrzac im to “życie” jak tylko jest to możliwe … myślę, że współwięźniowie na pewno sprawę by ładnie załatwili.
Ewentualnie kara śmierci. Bo po co takie coś ma chodzić po ulicach? Po co?

Oni też zabijają. Może nie fizycznie, ale psychicznie. Zabijają niewinność, wiarę w ludzi i świat, zabijają tą iskierkę życia.
Dlaczego dzieci mają cierpieć z powodu takich padalców. Dlaczego kobiety mają się bać chodzić skrótami kiedy zapadnie noc?

Powinno się mówić na okrągło o takich sprawach, powinno się pokazywać twarze takich osób – tak ay każdy mógł takiego kogoś napiętnować.
I nie powinno się myśleć: może kastracja. Powinno się działać.

I tyle mam do powiedzenia…bo ten temat tak mnie wkurza, że …. no.

Opublikowany w artykuły, komentarze, myślę więc jestem... | Zostaw Komentarz »