Uwielbiam psy. To moje najukochańsze zwierzęta na całym świecie.Kocham, wielbię i mogłabym mieć ich tuzin, gdyby była taka możliwość.
Pies to dla mnie największy towarzysz i istota kochająca mnie obojętnie w jakim jestem humorze. Zawsze cieszy się kiedy przychodzę do domu i tańczy salsę (ci, którzy mają psa wiedzą o co mi chodzi), mój mąż salsy nie tańczy kiedy wracam do domu … chociaż byłoby to pewnie bardzo ciekawe.

Mój pies jest przezemnie okrutnie rozpuszczony i ja o tym doskonale wiem. Wchodzi nam do łóżka czasmi i robi ze mna niemalże co chce – oczywiście do momentu kiedy na to pozwalam. Kładzie mi pysk na nogach i każe się głaskać, przynosi swoje zabawki kiedy chce się bawić i piszczy jak musi iść na stronę. Rozrabia też, ale pominę ten szczegół.
Mój pies może i jest rozpuszczony, ale słucha się kiedy do niego się mówi. Lubię z nim…a raczej z nią rozmawiać (bo to suczka).
Jest traktowana jak członek rodziny i przez myśl mi nie przeszło, żeby ją pobić, oddać, otruć, szczuć ją, wyrzucić gdzieś na pastwę losu czy przestać o nią dbać. A sprawia mi niemało kłopotów jak jest sama w domu.
Obojętnie jak mnie zdenerwuje nie mogłabym jej zrobić krzywdy. Żadnej. Nigdy. Bezapelacyjnie nie nie nie. Chyba nie mogłabym sobie w oczy spojrzeć i powiedzieć w lustrze do siebie cześć.
Mam psa, mam obowiązek. Tak to działa.
Biorę psa do domu i muszę z nim wychodzić, kupować mi żarcie, lać świeżą wodę do miski, kupować kości, biegać do weterynarza jak coś jest nie tak i tym podobne rzeczy.
Po prostu obok radości oglądania wygłupów mojej suni, jej minki a’la kot ze shreka i salsy – jest obowiązek. Do końca życia – mojego lub psa.
To dlaczego, błagam o wytłumaczenie, dlaczego ludzie biorą psy i potem: przywiązują je do drzewa w lesie, oddają do schroniska, wrzucają w workach do wody, zabijają, tłuką, nie dają jedzenia i wody, kopią, wrzeszczą, biją i okaleczją swoje zwierzęta. DLACZEGO??
Bierzecie psa, kota, kanarka, chomika i inne zwierzątko do domu. Jest fajnie. Maleństwo przychodzi, sika pod nogami (bo to szczeniak), piszczy bo nie ma obok niego mamy i jest przez pierwszy miesiąc fajnie. A potem koniec. Chcę wyjśc i nie mogę bo pies piszczy w niebogłosy, demoluje dom, nie wiem co tam jeszcze – sika, kupa, szczeka, kłaczy, za dużo je, rozchlapuje wodę z miski, zjada rzeczy ze stołu, gryzie kapcie, zjada buty itp itd.
No mówi sie trudno kochani.
Tak to jest ze zwierzętami. One nie rozumieją, że coś jest nie tak i nadal was kochają, mimo bury i klapsa gazetą.
Nie podoba mi się to, że każdy może brać zwierzę do domu.
Dziecko chce psa, i ma psa. A potem jest problem, bo to i tamto. To PO CO BIERZECIE TEGO ZWIERZAKA DO DOMU???
Nie podoba mi się forma prazentu: piesek, kotek itp pod choinkę, na urodziny itp. Nie podoba mi się przywiązywanie psa do budy, nie mogę patrzeć jak dzieci ciągną psy za uszy i wyrywają im włosy. Nie potrafię oglądac w telewizji jak pokazują przepełnione schroniska przed wakacjami. Wiecie jak wyglądają nasze schroniska?? Jak tam jest? No właśnie….sami byście tam nie chcieli mieszkać a na takie coś skazujecie te biedne zwierzęta.
Nie umiem odwrócić wzroku jak ktoś kopie zwierzę – zawsze reaguję…a ludzie się dziwią, że pies ich ugryzł, podrapał i tak dalej. I potem pies ląduje w bidulu i jest usypiany.
Przepraszam, że teraz zrobię takie porównanie, ale tak to wygląda: pies jest jak dziecko.
Bywa nieznośny i upierdliwy, trzeba się nim zajmować i kochać. Trzeba go wychowywać i być obok niego. Każdy może mieć dziecko i każdy może mieć psa. Myślę, że trzeba to zmienić.
Nie ma u nas policji dla zwierząt tak jak za granicą, gdzie można zgłosić maltretowanie zwierząt i osoba dostaje za to taką karę, że w życiu psa/kota/itp nie będzie chciała mieć.
A powinna być. Ludzie powinni iśc do pierdla za bicie i zostawianie zwierząt. Powinni być tak samo potraktowani jak to biedne stworzenie.
Kochani. Jeśli chcecie mieć pupila w domu. Pomyślcie czy na pewno dacie radę. Czy zrezygnujecie z wakacji bo tam gdzie chcecie nie można zabać ze sobą psa, albo nie macie u kogo go zostawić na ten czas (zaufanego i kochającego zwierzęta). Czy w nocy pojedziecie do weterynarza i zapłacicie masę kasy za leki bo zwierzątko będzie chore. Czy zniesiecie masę kłaków na nowych meblach i obgryzione kapcie. Czy jak trzeba będzie wydacie ponad 100zł na dobrą karmę (bo zaufajcie mi, te tanie to nic dobrego …wiem po swoim piesiu, który po Pedigripal zaczął tracić sierść i w ciągu tygodnia schudł 3 kg). Czy w nocy wstaniecie bo nagle kogoś po kości zamieli w brzuchu i będzie musiał szybko wyjśc na trawkę. Czy posprzątacie z tej trawki to co pieso narobił (a im większy piesio tym większe sprzątanie)… jest tego na prawdę dużo. Tego co trzeba zrobić z czego może trzeba będzie zrezygnować.
Jeśli jesteście pewni, że po miesiącu pupil wam się nie znudzi, albo, że po dwóch latach nikomu go nie oddacie bo: lecicie do pracy za granicę…możecie się zastanowić na tym czy psa/kota/itp zabrać do siebie i dać mu pełen miłości i radości dom.
Jeśli nie, to kupcie sobie elektronicznego zwierzaka i dajcie sobie spokój. Nie każcie cierpieć żywym istotom.
I jak widzicie, że ktoś się znęca nad pieskiem – nawet dużym, to zróbcie coś a nie odwracajcie wzrok.
