agusia pisze o wszystkim i o niczym …

takie tam moje pisanie … małe felietoniki albo inne “dziwne” rzeczy

Archiwum z maj, 2008

gorączka przedślubna czyli wywody przyszłej panny młodej część IV

Opublikował/a kozlowskagnieszka w dniu 16 maj, 2008

No to został miesiąc…z kawałeczkiem (dokładnie 1 miesiąc i 5 dni)

Zaproszenia już dawno wysłane i już nawet przyszli goście weselni odpowiedzieli… chociaż z tymi których zaprosiliśmy były problemy. Oj były.

Przykładem jest jedna z ciotek. Ponieważ jest sama (tzn…sama… ma kogoś, ale ten ktoś też ma kogoś np.żonę z dziećmi) to dostała zaproszenie z dziećmi. Bez osoby towarzyszącej. No to zaproszenie zostało wysłane, doszło nawet szybko, po czym jak się okazało, ciotunia wpadła podobno w czarną rozpacz, że jak to ONA nie została zaproszona z osobą towarzyszącą ??!!?? Ojj podobno się działo, aż biedna babcia (z którą ciotka mieszka) zadzwoniła po kryjomu do mojego taty i opowiedziała co się dzieje, prosząc go aby zaprosił ciotkę z Nim. Tata mając miekkie serce i nie chcąc aby babcia musiała słuchać histerii ciotki – zadzwonił do kapryśnej i zaprosił ją z nim.

Cóż…

Dalej mamy tak zwanych niezdecydowanych. Może będą a może nie - nie wiedzą jak z : samolotem, jak z dojazdem, jak z psem, czy będą z chłopakiem/dziewczyną i tak dalej i tak dalej. Ja osobiście wybaczam tylko jednej osobie ( i to dlatego, że uwielbiam ją i tyle. Niech się decyduje nawet dzień przed ślubem. TAK mam ulubionych członków rodziny i co z tego??). Fakt faktem problemy się rozwiązały : samoloty nie kursują i braki w urlopach ble ble ble… No cóż i tak bywa, prawda??

Następnie oczekując na odpowiedź czekamy i czekamy. Okazuje się, że niektórzy nie potrafią czytać !! Jest zaproszenie z datą ślubu i miejscem wesela… ale jest też prośba o potwierdzenie do dnia takiego i takiego…. mam czasmi wrażenie, że trzeba do niektorych pisać wielkimi literami bo nie doczytają…. Wujek przeczytał że odpowiedź do końca maja (było do 1.05.08), ciotka wogóle nie przeczytała, że trzeba dać odpowiedź (logiczne przecież że będzie i wogóle daaaaa….).

Innym motywem jest delikatne wpraszanie się. Pytam się jednej z osób czy będzie z rodziną na ślubie (tak, tej która nie doczytała zaproszenia). Ona, że tak, ale czeka na zaproszenie. Zbaraniałam. Przecież własnoręcznie dałam jej zaproszenie. Oko w oko, ręka w rękę. No ale coż, byłam niedoinformowana co do ilości osób do zaproszenia. Dodaliśmy następnego gościa do listy…

Najgorsze jest to, że do wyboru osób które zapraszamy wtrącają się inni (pomijam rodziców) …. kochana babcia wtrąca się tyć za bardzo. Już swoich znajomych chciała zapraszać, bo oni moich rodziców na wesele ich córki zaprosili. I CO Z TEGO?? Ja akurat za tymi ludźmi 1. nie przepadam 2. zaprosili moich rodziców bo babcia zaprosiła ich na wesele mojej mamy 3. i co z tego?? …. albo już wielkie zdziwienie, że nie zaprosiłam brata dziadka. A dlaczego mam go zapraszać?? Nie znam go dobrze oprócz dzień dobry. Nie utrzymujemy z nim żadnego kontaktu. Pozatym, jakbyśmy chcieli aż tak zapraszać to babcia mojego narzeczonego ma 5-tkę rodzeństwa :) . nieeeee…. co za dużo to nie zdrowo.

Ale wracając do zaproszeń. TERAZ DO TYCH, KTÓRZY DOSTALI ZAPROSZENIA BĄDŹ ZAWIADOMIENIA BEZ DODATKOWEJ KARTECZKI LUB WPISU O MIEJSCU WESELA: kochani przyjaciele, dalsza rodzino, znajomi itp itd zaproszenie bądź zawiadomienie bez karteczki lub dodatkowego wpisu zawierającej adres i nazwę restauracjiNIE JEST zaproszeniem na wesele. Na prawdę. JEST zaproszeniem do kościoła, lub zawiadomieniem, że dnia takiego i takiego w takim czy innym kościele ślubować sobie będą tacy a tacy. To nie dlatego, że kogoś bardziej się lubi lub nie zapraszając na imprezę po kościele (bądź urzędzie stanu cywilnego), to dlatego, że 1. wesele kosztuje 2. zaprasza się najbliższą rodzinę 3. zaprasza się najbliższych przyjaciół … PROSZĘ nie dziwcie się, że nie dostaliście zaproszenia na wesele, jeśli widujemy się raz na ruski rok dobrze ?? I PROSZĘ nie pytajcie się o której jest wesele, jeśli nie dostaliście dodatkowej iformacji w zaproszeniu – wprowadzacie w błąd narzeczonych a i im jest głupio, że wy chcecie a oni nie mogą.

Ale, ale… ogólnie powiem, że przygotowania do ślubu i wesela już niemal skończone.

Pan młody ma wreszcie garnitur (marudził i wybierał gorzej niż stara panna na wydaniu). Moja piękna suknia już też niemal gotowa ( niewielkie krawieckie poprawki).

W kościele dokumenty załatwione (papierkologia… czy wy wiecie, że za wydanie kwitka z Urzędu Stanu Cywilnego płaci się 85 złotych??, za wydanie aktu chrztu z kościoła od 20 do 50 zł??—tzn co łaska, za wydanie zaświadczenia z Urzędu Miasta, jeśli niechcący urodziłeś się w innym mieście niż bierzesz ślub płacimy 25zł…) HA !!! jak przeczytałam na jednym z forum o weselach ( http://forum.trojmiasto.pl/list.php?f=11)  kościoły mają swoje cenniki !!!

” Co łaska, ale nie mniej niż 300 zł. Standard dla pazernego jak zawsze księdza.”

“hmmm my idziemy na poradnictwo tam wlasnie i jest co laska wiec damy za 3 spotkania 50zl… nie wiem czy to malo czy duzo ale nie chce mi sie nad tym myslec w sumie – dam tyle na ile mnie stac” .

” to i tak tanio – na oruni co łaska to 800zł!!! no comments..”

“u nas proboszcz powiedzial ze za slub 500zł i tyle… nie powiem jest to poniekad duuuzo kasy jak za godzinke pracy… dodam, iż kosciol musimy sami udekorowac no i organiste/skrzypka i wokalistke mamy sami oplacic…”

DOBRE CO NIE?? to tylko pojedyńcze wpisy z forum. Na całe szczęcie my bierzemy ślub w normalnym kościele  i sam proboszcz powiedział, że jemu potrzebne jest 50zł dla organisty i 50zł dla kościelnego. :) :)

Achhhhh te śluby i wesela co nie ?? :)

Całuję i dam jeszcze znać, ojj na pewno dam znać.

Opublikowany w artykuły, komentarze, ślub | 1 komentarz »

Drogi przyszły pracowniku…

Opublikował/a kozlowskagnieszka w dniu 15 maj, 2008

Byłam wczoraj na Targach Pracy, bo przecież nie ma to jak zobaczyć tyle ofert w jednym miejscu i rozdać CV w ręce potencjalnych szefów (bądź kolegów z przyszłej pracy).

Stoisk mnóstwo. Ludzi jeszcze więcej. Pracodawcy zachęcali przyszłych ludzi pracy długopisami, notesikami, uśmiechami i wizjami cudownej pracy w ich firmie. Raj dla poszujującego zatrudnienia.

Jasne…

Chodząc alejakmi i przeciskając się przez tłum spoglądałam sobie na oferty pracy. Nie zaprzeczę, że było ich na prawdę dużo. Nawet baaardzo dużo…ale niestety (albo “stety”) dla: fryzjerów, montażystów, budowlańców, inżynierów, techników – czyli tych którzy uciekli za granicę do “lepszego życia”.

Dla osoby która kończy studia humanistyczne nie było praktycznie nic. Zresztą dla osoby która skończyła reklamę i nowe media, dla kogoś kto skończył grafikę też nic nie było, oraz dla ekonomisty – zero ciekawych ofert pracy.

Wszędzie potrzebują doświadczenia. OK, bardzo chętnie – ale skąd to doświadczenie brać?

Ja wiem, wiem, że pracodawca chce mieć kogoś kto się zna na tym co robi, nie ma ochoty przyuczać nikogo ani ładować pieniędzy w szkolenia. Ja to wszytko wiem… ale może jednak Przyszły Pracodawco warto?

Warto poświęcić trochę czasu dla kogoś takiego, bez doświadczenia, ale z milionem pomysłów, zapałem do pracy i świeżym umysłem? Bo a nóż widelec, taka osoba nie ucieknie Tobie, drogi Przyszły Pracodawco po miesiącu pracy za granicę do mycia garnków?

Inna kwestią jest wynagrodzenie.

Ooo tutaj bywa na prawdę ciekawie. W ofercie napiszą np 2.000zł netto. Bosko. HA!! 2.000zł netto, jak można się potem dowiedzeć na rozmowie dostaniesz drogi przyszły pracowniku jak: sprzedasz 10 produktów za 1.000zł każdy w ciągu miesiąca, albo jeśli przepracujesz w danej firmie 3-4 miesiące (tak pracujesz za najniższą krajową)….

Pomijając sprawę doświadczenia. Jak pięknie nazywają się wolne stanowiska. Cudo!!

w jednej z firm: asystent pośrednika biura nieruchomości. ASYSTENT, a nie jak się później można było dowiedzieć Pośrednik biura nieruchomości. Całkowicie dwa różne stanowiska.

Albo DORADCA KLIENTA. Doradca jak sama nazwa wskauje doradza. DORADZA , TŁUMACZY zagubionym duszyczkom a nie dzwoni po biednych ludziach kiedy jedzą obiad lub pracują i zachwala produkty danej firmy.

A piękne było np INŻYNIER SPRZEDAŻY (ja na prawdę myślałam, że aby zostać inżynierem trzeba się dość długo męczyć na studiach) – a zakres obowiązków patrz Doradca Klienta.

Account Manager jak ślicznie to brzmi. Zakres obowiązków to: budowanie i utrzymywanie szeroko pojętej współpracy z klientem. Jak się dowiedziałam musiałabym zostać przedstawicielem handlowym firmy.

Mamienie ludzi szukających pracy cudownymi nazwami, całkowicie niezgodnymi opisami wykonywanej pracy – na rozmowie wszelkie niedomówienia się rozwiewają, albo już podczas podpisywania umowy dowiadujemy się, że “zapomniano” nam powiedzieć o jeszcze kilku sprawach związanych z otrzymaną posadą to wg mnie świństwo.

I dlaczego pracodawcy dziwią się, że nikt nie chce pracować i że uciekają ludzie za granicę?

No na prawdę cieeekawe.

Opublikowany w artykuły, coś i nic, komentarze | 1 komentarz »