pracy szukam…czyli jak to jest bez doświadczenia tuż po studiach
Opublikował/a kozlowskagnieszka w dniu 17 marzec, 2008
Jak to zwykle się dzieje, nadchodzi wiosna i czas przemyśleń. Kiedy słońce
zaczyna świecić na niebie jakoś jaśniej i lepiej zaczynamy postrzegać nasze
życie i dotychczasowe osiągnięcia.
Też zaczęłam myśleć ( co niektórzy się uśmiechną, ale tak, ja czasami też myślę
), i doszłam do wniosku, że moja praca nie jest aż tak
satysfakcjonująca jakby się mogło wydawać. Postanowiłam poszukać nowej, ciekawej i pełnej wyzwań pracy.
Boję się jej…a co, człowiek ma prawo się bać, ale do odważnych świat należy.
Nie jestem osobą głupią, brzydką, potrafię kombinować (a jakżeby by inaczej), mam czasami na prawdę fajne pomysły… moje CV może nie jest imponujące ale jest OK. Co prawda brakuje w nim 10 lat praktyki na każdym stanowisku oraz
umiejętności posługiwania się 6 językami obcymi… nie byłam też niczyim szefem (ale mam do tego OOOOGROMNE predyspozycje, proszę mi wierzyć)… jednak od około 2 tygodni zaproponowano mi mało ambitne prace,
polegające na odbieraniu telefonów…
Coś tu jest nie tak. Przecież podobno brakuje ludzi do pracy na dobrze płatnych, pełnych wyzwań stanowiskach. To przepraszam bardzo, ale GDZIE??
Gdynia nie jest maleńką wioską bez perspektyw, może faktycznie brakuje jej dużo do takiej Warszawy, ale przecież rozwijamy się, tworzymy nowe miejsca pracy…GDZIE?? Bo z tego co ja widzę, to nie wiem po co kończę studia,
po co robiłam kurs reklamy, po co uczyłam się języka (który nieużywany niestety zanika, nad czym ogromnie boleję – tłumaczyć z angielskiego mogę bez problemu, ale niech ktoś do mnie zagada i ja mam mu odpowiedzieć- ZGROZA), po co czytam mądre książki, skoro czytam w ogłoszeniach:
“potrzebny kucharz, kosmetyczka, fryzjerka ’ ehhhhh …(proszę o wybaczenie jeśli kogoś uraziłam tym stwierdzeniem, nie taki była zamiar. Kucharze, kosmetyczki i fryzjerzy to zawody bez których, ja osobiście nie potrafiłabym egzystować. Więc co złego to nie ja
)
Są też oczywiście inne propozycje np specjalista “ds. marketingu“, “ds. PR” albo “ds.innych ciekawych rzeczy” (gdzie na dole dopisane: :minimum 3 lata doświadczenia, 3 programy graficzne, minimum 4 lata w dowodzeniu sztabem ludzi”), tak samo w innych ciekawych zawodach. Tylko MAM PYTANIE: skąd ja mam wziąć to doświadczenie??
Z rękawa wyciągnąć czy może je wymyślić? Bo już sama nie wiem.
Firmy chcą młodych, ambitnych ludzi, którzy oddadzą się jej na kilka lat albo i na wieki. Chcą takich po studiach, w “dobrym” wieku (czytaj od 21 do 30 lat … łapię się jeszcze przez 5 lat :p ). A może warto by było sobie wyszkolić takiego pracownika? Pokazać mu kilka sztuczek, kilka ciekawych chwytów. Pokazać, że bycie tym wymarzonym pracownikiem będzie dla nas i dla FIRMY czymś doskonałym, prognozującym na przyszłość.
Niestety. Firmy chcą doświadczenia, którego niestety ja nie mam skąd wziąć (bo nikt mnie na razie nie chce utulić u siebie)…i chcą innych rzeczy tj dyspozycyjność 24h/dobę w każdy dzień tygodnia.
Sprawa też inaczej może wyglądać od strony pracodawcy:”po co zatrudniać żółtodzioba, uczyć go, świecić oczyma za błedy a
potem sobie taki delikwent odejdzie do innych”. Cóż… KTO NIE RYZYKUJE NIE ŻYJE
!!
Pomarudziłam. Nie wiadomo o czym zresztą co nie??
Ale wiem to wszytko nie tylko z mojego doświadczenia. Mam przecież znajomych w moim wieku, którzy też chcieli nowych wyzwań w nowej pracy.
PRACODAWCO!! jeśli chcesz dobrego pracownika, który nie zostawi cię na lodzie, zaryzykuj i zatrudnij młodego bez doświadczenia… zobaczysz nie zawiedzie cię !! (chyba, że ty zawiedziesz pracownika, wtedy już żartów nie ma).
POZDRAWIAM szukająca pracy

Mariusz powiedział/a
Mam ten sam problem. Mieszkam w Katowicech też nie jest to mała wioska i od paru miesięcy szukam pracy. Wszędzie ogłoszenia z doświadczeniem i nikt nie chce przyjąć bez doświadczenia zatrudniać ludzi. Nawet na staż z urzędu są problemy. Przekładanie papierów na stażu mnie nie interesuje a w jakiś poważniejszych firmach których pytałem o staż odmawiali. Najśmieszniejsze są ogłoszenia w których pisze, zatrudnimy studenta albo świeżo po studiach i 4-5 lat doświadczenia o_O.
Jedyne oferty jakie są to właśnie bezmyślne odbieranie telefonów. Kur.. nie po to kończyłem studia żeby telefonistką zostać. Polska to śmieszny kraj i zbieram się powoli do wyjazdu za granice bo szkoda mojego czasu.
gocha powiedział/a
Przeczytałam to co piszesz i się zgadzam jak najbardziej, zaraz będę sie bronić i nie mam pojęcia co potem
wszędzie poszukują z doświadczeniem, w pełni dyspozycyjnych, a ja się pytam skąd mam wziąć te doświadczenie po administracji publicznej?
Jedyna praca dla mnie z tego co widzę po ogłoszeniach to odbieranie telefonów i wciskanie ludziom bzdur by coś sprzedać, tak tak, przecież to totalne oszukiwanie ludzi w telemarketingu. Ja nie po to studiowałam,żeby wciskać ludziom brednie, chciałam pracować na normalnym stanowisku w administracji, ale do takiego stanowiska trzeba mieć kilkuletnie doświadczenie! Po raz kolejny się pytam, skąd ja mam je wziąć?! Palcami przecież nie wyczaruje.
Drogi pracodawco, daj szansę ludziom bez doświadczenia, tuż po studiach, ktorzy chcą na prawdę się nauczyć i chcą rzetelnie pracować właśnie dla Ciebie!
JaJo powiedział/a
Tak, Agnieszka rozpoczyna debatę na temat jak to ciężko znaleźć prace. Pozwolę sobie na dodanie paru przemyśleń. Być może zgodzicie się ze mną, lub nie.
Każdy z nas ten etap poszukiwania pracy zna i przeszedł z takim bądź innym skutkiem. Mając osiemnaście lat młody człowiek nie ma zielonego pojęcia jaką pracę będzie wykonywał. Co chce w życiu osiągnąć, są oczywiście wyjątki, którzy zdając maturę mają konkretny plan na życie. Czy taka osoba, nadajmy jej imię Jan, Jaś, Janek wie czego chce? myślę że nie. Wybiera Janek jakiś kierunek studiów i rozpoczyna żmudny etap nauki. Po ukończeniu studiów okazuje się ze jego studia nie mają przyszłości lub nie ma pracy w tym zawodzie. Moim skromnym zdaniem, etap przed maturalny rodzice zamiast mówić “nie będziemy za niego wybierać” powinni skupić się na rozmowie z Jankiem i pomóc mu w ukształtowaniu wizerunku jego samego za 20+ lat. Nauczyciele zamiast brać kasę, małą, ale kasę za wpychanie nam do głów niepotrzebnych informacji powinni zająć się “modelowaniem” takiego Janka.
Być może takie zachowania potrafiły by sprawić iż zniknie armia młodych ludzi z wykształceniem wyższym pracujących na “zmywaku”.