agusia pisze o wszystkim i o niczym …

takie tam moje pisanie … małe felietoniki albo inne “dziwne” rzeczy

Archiwum dla marzec 17th, 2008

gorączka przedślubna czyli wywody przyszłej panny młodej część II

Opublikował/a kozlowskagnieszka w dniu 17 marzec, 2008

Ślub ślub ślub.

Najpiękniejszy dzień w życiu przyszłych małżonków (jedyny wesoły ??:) ).

Piękna pogoda zamówiona, sala będzie na pewno cudowna, muzyka grać będzie do
białego rana, a goście wspominać będą ten dzień jako najbardziej udana zabawa w
ich życiu…

Panna młoda lekko zarumieniona będzie słuchać podczas pierwszego tańca wyznań
miłosnych Pana młodego. Nowa, przepiękna suknia będzie szeleścić w takt melodii,
specjalnie wyselekcjonowanej na ten dzień, a zapach nowego garnituru będzie
przyprawiać młodego o szczyptę dostojeństwa.

Obrączki na palcach będą błyszczeć. Goście w zachwycie będą podziwiać.

a potem się obudziłam….

Zostały 3 miesiące do tego DNIA.

Koszmary przestały mi się śnić (na razie chyba jakaś przerwa), i nie budzę
się w nocy przerażona że nie ma sali, nie ma muzyki, sukni itp itd.

Niby już wszytko ustalone i kupione… ale za jaką cenę…

3 godziny wypisywania zaproszeń (a czeka mnie jeszcze pisanie po
zawiadomieniach)

stres kłótni z mamą, która ma okazuje się inne wizje ślubu niż ja

obojętność przyszłego męża, który od wyboru garnituru woli Castoramę i plany
remontu naszego gniazdka (remont będzie po ślubie)

boję się też o moją suknię, którą czeka kilka poprawek (a jeśli się nie da,
jeśli się nie uda??)

a to że trzeba potem gości po weselu gdzieś położyć też jest ważne

inna wizja ślubu i wesela przyszłej teściowej

a jeśli kwartet nie dotrze

a jeśli ksiądz zacznie gadać coś za długo na ceremonii

a jeśli…a może…a co…

Nie wiedziałam, że przygotowania do ślubu to taki stres. Przecież, jak mój
tata powiedział: masz ładnie wyglądać i na tym twoja rola w ślubie się kończy.

Ale jak to?? Przecież ja musze wiedzieć i ustalić jak co i kiedy ma wyglądać,
smakować i pachnieć. Ja nie rozumiem dlaczego już palcem mnie pokazują i każą
pić melisę… przecież nie jestem bridezilla…prawda??

ja tylko chce żeby było perfekcyjnie.

będzie.

jak mi pozwolą coś zrobić… :p

ps. ślub to banktuctwo… fotograf chyba ma złoty aparat; zespół jeszcze da się cenowo wytrzymać bo inni to mają diamentowe gitary i głosy słowików, resturacja podaje chyba na platynowych talerzach… ale czego się nie robi dla tego jedynego dnia (wiem chyba dlaczego jedyny… potem Cię nie stać na więcej ;) )

Ale będzie dobrze.

Musi być…

dam znać co i jak…

artykul_50.jpg

ps2. nadal nie wiem jakie kwiaty mieć w bukiecie…hmmmm….

Opublikowany w artykuły, coś i nic, ślub | 1 komentarz »

pracy szukam…czyli jak to jest bez doświadczenia tuż po studiach

Opublikował/a kozlowskagnieszka w dniu 17 marzec, 2008

Jak to zwykle się dzieje, nadchodzi wiosna i czas przemyśleń. Kiedy słońce
zaczyna świecić na niebie jakoś jaśniej i lepiej zaczynamy postrzegać nasze
życie i dotychczasowe osiągnięcia.

Też zaczęłam myśleć ( co niektórzy się uśmiechną, ale tak, ja czasami też myślę
:) ), i doszłam do wniosku, że moja praca nie jest aż tak
satysfakcjonująca jakby się mogło wydawać. Postanowiłam poszukać nowej, ciekawej i pełnej wyzwań pracy.
Boję się jej…a co, człowiek ma prawo się bać, ale do odważnych świat należy.

Nie jestem osobą głupią, brzydką, potrafię kombinować (a jakżeby by inaczej), mam czasami na prawdę fajne pomysły… moje CV może nie jest imponujące ale jest OK. Co prawda brakuje w nim 10 lat praktyki na każdym stanowisku oraz
umiejętności posługiwania się 6 językami obcymi… nie byłam też niczyim szefem (ale mam do tego OOOOGROMNE predyspozycje, proszę mi wierzyć)… jednak od około 2 tygodni zaproponowano mi mało ambitne prace,
polegające na odbieraniu telefonów…

Coś tu jest nie tak. Przecież podobno brakuje ludzi do pracy na dobrze płatnych, pełnych wyzwań stanowiskach. To przepraszam bardzo, ale GDZIE??
Gdynia nie jest maleńką wioską bez perspektyw, może faktycznie brakuje jej dużo do takiej Warszawy, ale przecież rozwijamy się, tworzymy nowe miejsca pracy…GDZIE?? Bo z tego co ja widzę, to nie wiem po co kończę studia,
po co robiłam kurs reklamy, po co uczyłam się języka (który nieużywany niestety zanika, nad czym ogromnie boleję – tłumaczyć z angielskiego mogę bez problemu, ale niech ktoś do mnie zagada i ja mam mu odpowiedzieć- ZGROZA), po co czytam mądre książki, skoro czytam w ogłoszeniach:
“potrzebny kucharz, kosmetyczka, fryzjerka ’ ehhhhh …(proszę o wybaczenie jeśli kogoś uraziłam tym stwierdzeniem, nie taki była zamiar. Kucharze, kosmetyczki i fryzjerzy to zawody bez których, ja osobiście nie potrafiłabym egzystować. Więc co złego to nie ja ;) )

Są też oczywiście inne propozycje np specjalista “ds. marketingu“, “ds. PR” albo “ds.innych ciekawych rzeczy” (gdzie na dole dopisane: :minimum 3 lata doświadczenia, 3 programy graficzne, minimum 4 lata w dowodzeniu sztabem ludzi”), tak samo w innych ciekawych zawodach. Tylko MAM PYTANIE: skąd ja mam wziąć to doświadczenie??
Z rękawa wyciągnąć czy może je wymyślić? Bo już sama nie wiem.
Firmy chcą młodych, ambitnych ludzi, którzy oddadzą się jej na kilka lat albo i na wieki. Chcą takich po studiach, w “dobrym” wieku (czytaj od 21 do 30 lat … łapię się jeszcze przez 5 lat :p ). A może warto by było sobie wyszkolić takiego pracownika? Pokazać mu kilka sztuczek, kilka ciekawych chwytów. Pokazać, że bycie tym wymarzonym pracownikiem będzie dla nas i dla FIRMY czymś doskonałym, prognozującym na przyszłość.

Niestety. Firmy chcą doświadczenia, którego niestety ja nie mam skąd wziąć (bo nikt mnie na razie nie chce utulić u siebie)…i chcą innych rzeczy tj dyspozycyjność 24h/dobę w każdy dzień tygodnia.

Sprawa też inaczej może wyglądać od strony pracodawcy:”po co zatrudniać żółtodzioba, uczyć go, świecić oczyma za błedy a

potem sobie taki delikwent odejdzie do innych”. Cóż… KTO NIE RYZYKUJE NIE ŻYJE :) !!

Pomarudziłam. Nie wiadomo o czym zresztą co nie??

Ale wiem to wszytko nie tylko z mojego doświadczenia. Mam przecież znajomych w moim wieku, którzy też chcieli nowych wyzwań w nowej pracy.

PRACODAWCO!! jeśli chcesz dobrego pracownika, który nie zostawi cię na lodzie, zaryzykuj i zatrudnij młodego bez doświadczenia… zobaczysz nie zawiedzie cię !! (chyba, że ty zawiedziesz pracownika, wtedy już żartów nie ma).

POZDRAWIAM szukająca pracy :)

Opublikowany w artykuły, coś i nic | Komentarzy: 3 »