Spełniam prośbę jednej z pań piszącej komentarze do moich wypocin.
Będzie o pierścionkach zaręczynowych.![]()
Temat bardziej dla przyszłych narzecznych rodzaju męskiego, ale panie mogą też poczytać:-)
Zaręczyny, jedna z najmilszych chwil w życiu kobiety (mężczyzny też). Dzień, chwila, którą zaraz po ślubie i narodzinach dzieci będziemy wspominać z łezką w oku.
Dawno, dawno temu zaręczyny były końcem ”pertraktacji, głównie majątkowych, między rodzinami przyszłych małżonków. Spisywano przedślubną intercyzę zawierającą deklarację zawarcia ślubu, wysokość posagu dziewczyny i wysokość wiana, czyli sumy, którą zapisywał jej narzeczony jako zabezpieczenie posagu.
Potem zapraszano gości i wyprawiano ucztę zaręczynową, zawsze w domu przyszłej panny młodej. Obie rodziny mogły się wtedy oficjalnie zaprezentować i wstępnie poznać. Same zaręczyny – główny punkt uroczystości – polegały na związaniu rąk narzeczonych nad bochnem chleba i pobłogosławieniu młodych przez rodziców.” (http://kobieta.gazeta.pl/slub/1,67666,3231332.html).
Teraz na szczęście są inne czasy, a zaręczyny to nie zakończenie interesów rodzinnych.
Drodzy Panowie obawiający się, że pierścionek nie spodoba się wybrance serca lub (zgrozo) będzie was za dużo kosztować,
nie musicie się martwić!!! Spróbujcie podpytać, podpatrzeć wybrankę jaki typ pierścionka jej się podoba. To na prawdę nie
jest trudne (mojemu narzeczonemu udało się bezbłędnie). A co do ceny… pierścionki z brylantami (bo o takich tu mowa:P)
kosztują od 500zł i więcej.
Na prawdę nie majątek. A warto zainwestować nawet maleńkim brylancikiem w miłość ukochanej,
interes bardzo opłacalny (jakby nie był, to jubilerstwo padłoby momentalnie).
Przepiękne pierścionki zaręczynowe robi Apart (kryptoreklama) albo Verona lub Yes. Piękne…(to tak dla tych co szukają i
znaleźć nie mogą).
![]()
![]()
