agusia pisze o wszystkim i o niczym …

takie tam moje pisanie … małe felietoniki albo inne “dziwne” rzeczy

Archiwum z styczeń, 2008

Baby boom

Opublikował/a kozlowskagnieszka w dniu 29 styczeń, 2008

Zimnej, mroźnej zimy w tym sezonie nie było. Prąd był zawsze (no może raz pomigała żarówka). Lato i wiosna takie sobie, ale też nie zachęcające do siedzienia w domu. Jesień błagająca o spacery. Nie wiem kiedy, skoro może miesiąc razem wzięty, zapraszał do siedzienia w łóżku.

A tu mamy prawdziwy, ogromny baby boom. Gdzie się nie obejrzę tam kobieta w ciąży, kobieta pchająca wózek. Otwieram gazetę a tam:baby001.jpg gwiadka w ciąży, poratale internetowe zapchane są wiadomościami o ciąży znanych aktorek i piosenkarek. Znani i nieznani rozmnażają się trybie natychmiastowym. Nowa moda nastała?? Czy może słychać tak bardzo o ciążach bo ciągle ktoś o nich pisze, a w gruncie rzeczy zawsze tak było?? Wiele kobiet i par pragnęło dziecka od lat i nareszcie im się to udało…czyżby rok 2007/2008 była magicznym rokiem płodzenia dzieci??

Nie wiem tego, ale wiem jedno. Baby boom dotarł do każdego miejsca na ziemi, a ja nie wierzę, że becikowe jest aż tak bardzo pociągające.

Pal licho gwiazdy i gwiazdeczki, popatrzmy na ulice w swoich miastach, na swoich znajomych…albo już mają maleńkie istostki albo zaraz je będą mieli, albo (!!) planują je w najbliższym czasie (patrz autorka…taaak ja też :-) ).

Coż, widocznie pieluszki kosztujące fortunę, cudne ubranka z którcy nasze pociechy wyrastają w błyskawicznym tempie, zupki, soczki, zabaweczki, wizyty u lekarza, godziny w piaskownicy albo na spacerach – czy to ładnie czy brzydko, kupki, płacze i nieprzespane noce, nie zniechęcają do posiadania maleńkiej istotki która kiedyś powie: mama/tata.

ps. chcąc urodzić dziecko w szpitalu proponuję już zarezerwować sobie salę, bo szpitalne porodówki

są juz przepełnione …..

7613_dziecko1.jpg

Opublikowany w artykuły, komentarze | Zostaw Komentarz »

Torebkowy pan

Opublikował/a kozlowskagnieszka w dniu 28 styczeń, 2008

Mężczyźni. To ci silni, pokazujący swoją męskość, mięśnie i oczywiście najmądrzejsi na świecie.

To Ci, którzy patrzą na ładne nogi dziewczyny, w swoim towarzystwie gadają same sprośności i obgadują najnowsze samochodowe przeboje…

Skoro mężczyźni to taki typ macho. Czy to chudzielec czy to wieli mięśniak… to dlaczego, niech mi ktoś odpowie: DLACZEGO ONI NOSZĄ TOREBKI???

Idę ulicą, stoję w kolejce, obojetnie gdzie nie spojrzę, a znajdzie się facet z damską torebką.
Ostatnio rozbawił mnie przeogromnie widok, wielkiego osiłka z maleńką, złotą torebusią w wielkiej dłoni.
Oczywiście, że ci panowie, nigdy w życiu zapewne nie kupili by sobie torebki, ani nie wyszli by z kumplami na piwo z torebusią pod pachą… torebki są ich dziewczyn, narzeczonych czy żon, bo tym biednym dziewczętom jest okrrropnie ciężko… ŚMIECH NA SALI PANOWIE.

Ja mam wielką, napełnioną wszystkim torbę. Noszę ją codziennie do pracy czy na uczelnię. Oczywiście mam też te małe, wyjściowe torebeczki..ale w żadnym przypadku nie dałabym mojemu przyszłemu mężowi do noszenia żadnej z nich. Obojętnie jak ciężka by była.
Tu nie chodzi o to, że ja jakaś super woman jestem i nie straszne mi ciężary. Nie. Ja ledwo co donosze siatki z zakupów do domu (dwie ;) ). Ale jakoś nigdy do głowy mi nie przyszło, żeby mój mężczyzna taśtał za mną moją właśna kochaną torebkę.
Głupio by wyglądał, tak jak ci wszyscy męscy mężczyźni z kolorowymi torebkami swoich wybranek.
Ja rozumiem jakąś siatkę, aktówkę, walizkę czy torbę….ok, mogą być ciężkie, panie mogą być zmęczone itp. itd…ale DROGIE PANIE nie dawajcie swoim PANOM torebek do noszenia. Przecież wyglądają na prawdę śmiesznie. Inni mężczyźni mają z nich , pisząc językiem dzisiejszej młodzieży „bekę” i to jaką.

A może drodzy Panowie dacie ubrać się w spódnice i założycie buciki na obcasikach?? Wtedy ja torebek czepiać się nie będę.

180px-tubis.jpg

Pozdrawiam

Ja, która sama nosi torebkę 

Opublikowany w artykuły, komentarze | Komentarzy: 3 »

wywody choryzdy czyli dostań się do przychodni…

Opublikował/a kozlowskagnieszka w dniu 25 styczeń, 2008

Jestem zła.
Obolała.
Chora.

Poszłam po południ z tymi pięknymi objawami do przychodni (a jestem tam raz na ruski rok), żeby spytać się, czy jakiś lekarz mnie przyjmie.

Mam się spytać. OK.
Ledwo wchodzę po schodach, bo ból jest dość duży, czekam na wyjście pacjenta i grzecznie pytam się czy pan doktor mógłby spojrzeć na mnie.
Odpowiedź: nie. Proszę się zapisać jutro bo dziś nie ma czasu.

Hmmm…

Podeszłam do innego lekarza, ale z fochem chciał mnie przyjąć – zawracam mu głowę. Tabletkę przeciwbólową proszę wziąć. Tłumaczenie, że nic nie dają nie odniosło sukcesu. Do niego na pewno nie pójdę, bo w gruncie rzeczy pomijając inne czynniki, wolałabym wiedzieć co mi jest.

Zeszłam do pani w rejestracji. Mówię, że pan doktor nr2 się nie nadaje, ale czy mogę się dziś zapisać na jutro do doktora nr 2.
Ona na to: niestety nie, wszystkie wcześniejsze miejsca już są zajęte. Proszę przyjść jutro o 7 i się zarejestrować.
Hmmm… tłumaczę pani, że mam poważne problemy z chodzeniem i naprawdę bardzo źle się czuję.
Może telefonicznie mogłabym się zapisać??
Ona na to: jeśli się pani dodzwoni…

No ja nie mogę…

Nie poszłam oczywiście. Jestem chora, źle się czuję i nie mogę się ruszyć.

W drugiej przychodni dokładnie ta sama historia.

Śmiesznie bo kiedyś nawet rano poszłam i nie było miejsc do lekarza. Dostałam się na następny dzień a pani doktor z krzykiem dlaczego wcześniej nie przyszłam bo mam zapalenie oskrzeli….”proszę pani” -mówiła do mnie – “gdyby pani wczoraj przyszła było by lepiej”…
DAJCIE ŻYĆ.

Przepraszam bardzo wszystkich, ale za co ja płacę składki??
Za to, że jak raz na 2 lata pójdę do przychodni to nie dostanę się do lekarza?
Że jakaś stara babcia, która przychodzi co drugi dzień i ma czas stać w kolejce do rejestracji zajmie moje miejsce?? A jeśli mój ból pleców, kaszel i trudności z oddychaniem (taaa… jak wszystko to na raz mi się zwali), to zapalenie płuc albo inne badziewie??
Ja rozumiem, że lekarz też człowiek. Ale może niech sobie przychodnie nie folgują za bardzo w sprawie zapisów pacjentów… żeby do lekarza specjalisty trzeba było czekać od dwóch do trzech miesięcy?? Żeby nie móc dostać się do lekarza (dobrego lekarza)??
Paranoja.

Jedyne co mi zostało to chwycenie za telefon i skorzystanie ze znajomości.
Idę dziś do lekarza. Od razu mnie przyjmie. Bez problemu. W przychodni.

Tylko po co płacić te składki…. skoro i tak i tak, albo trzeba za wizytę zapłacić w prywatnym gabinecie albo uciekać się do znajomości.

w.jpg

Opublikowany w artykuły, coś i nic, komentarze | Zostaw Komentarz »