agusia pisze o wszystkim i o niczym …

takie tam moje pisanie … małe felietoniki albo inne „dziwne” rzeczy

jeszcze jeden ślubny dzień …

Posted by kozlowskagnieszka w dniu 11 Marzec, 2010

Tak sobie właśnie uświadomiłam, że w czerwcu miną 2 lata od naszego ślubu. Przeleciał ten czas nie wiem kiedy i gdzie.

I tak sobie pomyślałam, że … ja chcę jeszcze raz mieć wesele :) . Ta gorączka przygotowań, robienie listy rodziny i przyjaciół, których chce się zaprosić a potem siedzenie 3 dni nad usadzaniem gości tak żeby było dobrze (żeby „wrogowie” nie siedzieli obok siebie, żeby znajomi nie byli rozdzieleni przez rodzinę, żeby rodzina siedziała obok siebie i najlepiej obok osoby którą lubią….ahhh jakie to było fajne :P .

Szukanie sukni ślubnej, sali i ustalanie menu. Robienie winetek, wypisywanie zaproszeń, rozdawanie tych zaproszeń.

Te cudowne nerwy i głupawe sny (każda panna młoda wie o co mi chodzi). Latanie, bieganie, załatwianie  … to co wtedy wydawało mi się okropne i stresujące teraz jest zabawą. Jak mi tego brakuje :) .

No cóż….;)

Opublikowany w Bez kategorii | Zostaw Komentarz »

żyje się po to by podejmować wyzwania

Posted by kozlowskagnieszka w dniu 8 Marzec, 2010

Tak się dziś rozpisałam z tym szukaniem pracy, że w jakimś amoku zaczęłam pisać swój list motywacyjny (swoją drogą taki mi wyszedł, że oooo cudna jestem i baran kto mnie nie zatrudni ;) )….

Pomijając fakt, że cv powysyłałam do firm, które specjalistów ds personalnych (ładniej to brzmi, niż specjalista ds kadr, który widnieje na mojej pieczątce) nie szukają, wysłałam cv do redakcji studenckiego portalu internetowego <lol>. studentem może już nie jestem od jakiegoś czasu, ale życie studenckie przecież miałam (jak mi brakuje legitymacji i tych zniżek…). Pomijam też fakt, że szukają kogoś kto będzie pisać o sporcie lub muzyce lub kulturze w (moim moim moim pięknym mieście Gdynia…innych też, ale nie są takie śliczne jak Gdynia :P )…. a ja na prawdę już nie pamiętam kiedy ostatnio się ukulturalniałam gdziekolwiek… małżeńskie życie czasami po prostu widocznie to uniemożliwia.

No nie ważne.

Wysłałam cv gdzie wysłałam. Może jakaś okazja do cudownej pracy się odnajdzie w tłumie :) .

Opublikowany w Bez kategorii | Zostaw Komentarz »

pracy szukam…czyli jak to jest już z doświadczeniem 2 lata po studiach

Posted by kozlowskagnieszka w dniu 8 Marzec, 2010

Pisałam spory kawał czasu temu ”pracy szukam…czyli jak to jest bez doświadczenia tuż po studiach”….

Widzę, że sporo osób to czyta, i nie dziwię się…teraz kiedy porządnej pracy jest na lekarstwo, a pracodawcy chcą płacić za naszą pracę mniej niż ustawa przewiduje robi się coraz ciężej.

Mam pracę, taką na 1/4 etatu (wieeelkie kokosy zbijam na tym, jak możecie się domyślić). Zajmuję się kadrami. Niestety ponieważ ten kawałeczek etatu jest za mały jeśli chodzi o otrzymywane wynagrodzenie (niestety rachunki, rachunki i jeszcze raz rachunki, a gdzie jakaś kasa na zabawę??) szukam sobie nowej albo dodatkowej pracy.

Myślałam, że z niemalże 2 letnim doświadczeniem w kadrach i to w państwowej placówce, z wyższym wykształceniem, doświadczeniem jako asystentka lub sekretarka (jak kto lubi), z zapałem, głową pełną pomysłów i umiejętnością korzystania z ksero, faksu i komputera (nie śmiejcie się, znam takich co tego nie potrafią), z umiejętnością władania (mniej więcej) językiem angielskim i innymi takimi, znajdę jakąś pracę.

A tu zonk.

Brakuje mi może doświadczenia HR menagera i nie zostanę szefem wszytskich szefów (przynajmniej na razie), ale z „głupimi” kadrami radzę sobie genialnie. Jak nie wiem czegoś to sprawdzę, zapytam się – jakoś problemów nie miałam. Z ludźmi (brrrr….) już też daję sobie radę i na głowę nie pozwalam wejść (każdy jest oczywiście mądrzejszy ode mnie).

A obiecującej kariery w jakiejś firmie brak.

Nie ma. A jak idę na rozmowę to potem cicho, głucho i nie wiadomo co jeszcze. Albo tak źle wypadam w tych rozmowach albo za duże chcę wynagrodzenie albo licho wie.

Le dupą nie ma pracy dla mnie. A ja potrzebuję wyzwań, kasy na nowe buty i prezent dla męża *(taki bez okazji)….

Do tych co mają doświadczenie, skończyli studia (lub nie) i szukają pracy…ciężko prawda?? Człowiek się stara a oni i tak wybiorą laseczkę z dużym biustem :P i zerem w głowie….bo i takie sytuacje miały miejsce. Zatyka człowieka na moment.

moja rada.

Zakładamy swoje interesy. Takie w kosmos, przynoszące zyski i będziemy zatrudniać takich jak my. A co. Gospodarka się rozkręci, bezrobocie spadnie a nasze państwo się wzbogaci od naszych nieprzyzwoicie wysokich podatków.

A co:).

Opublikowany w Bez kategorii | Zostaw Komentarz »

 
Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.