Joanna Chmielewska jest the best
Opublikował/a kozlowskagnieszka w dniu lipiec 7, 2008
Pisałam o Cobenie, którego książki UWIELBIAM i mogę je czytać w kółko… i napiszę o Joannie Chmielewskiej, naszej rodzimej pisarce.
Jej książki są genialne.
Będę tłumaczyć dlaczego
dalej.
Na sam początek bibliografia (wcale nie skromna), skopiowana ze strony autorki( www.chmielewska.pl)
(Nie)Boszczyk mąż2/3 sukcesu
Autobiografia I
Autobiografia tom 1 - “Dzieciństwo”
Autobiografia, tom 6 - Stare próchno
Autobiografia, tom czwarty, Trzecia młodość
Autobiografia, tom drugi, Pierwsza młodość
Autobiografia, tom piąty, Wieczna młodość
Autobiografia,tom trzeci, Druga młodość
Babski motyw
Babski motyw Boczne drogi
Bułgarski bloczek
Bułgarski bloczek
Całe zdanie nieboszczyka
Depozyt
Depozyt - dodruk w nowej szacie graficznej
Drugi wątek
Drugi wątek
Duża polka
Duża polka
Dwie głowy i jedna noga
Dzikie białko Dzikie białko
Florencja, córka Diabła
Harpie
Hazard
Jak wytrzymać z mężczyzną
Jak wytrzymać ze sobą nawzajem
Jak wytrzymać ze współczesną kobietą
Jeden kierunek ruchu
Klin
Kocie worki
Kocie worki
Krętka Blada
Krokodyl z kraju Karoliny
Krokodyl z Kraju Karoliny
Krowa niebiańska
Krowa niebiańska
Książka poniekąd kucharska
Las Pafnucego
Lesio
Lesio
Lądowanie w Garwolinie
Mnie zabić
Najstarsza prawnuczka
Najstarsza prawnuczka
Nawiedzony dom
Nawiedzony dom
Pafnucy
Pech
Przeklęta bariera
Romans wszech czasów
Romans wszechczasów
Rzeź bezkręgowców
Skarby
Studnie przodków
Szajka bez końca
Szajka bez końca
Tajemnica
Traktat o odchudzaniu
Trudny trup
Trudny trup
Upiorny legat
Większy kawałek świata
Wielki Diament I
Wielki Diament II
Wielki diament t. I
Wielki diament t. II
Wielkie zasługi
Wszelki wypadek
Wszyscy jesteśmy podejrzani
Wszystko czerwone
Wyścigi
Zapalniczka
Zbieg okoliczności
Zwyczajne życie
Złota mucha
Ślepe szczęście
Przeczytałam niemal każdą z tych pozycji (trudu ze zdobyciem książek nie miałam i nie mam, bo moja mama dziko i namiętnie kolekcjonuje dzieła J.Chmielewskiej), każda książka jest wciągająca i zabawna.
Niemal na każdej płakałam ze śmiechu i ludzie w autobusie głupi się na mnie patrzyli (co zrobić
).
Każda książka jest o czymś innym, ale każdą coś łączy: zabójstwo, kradzież, miłość, przyjaźń… niby o tym samym pisane, a o czymś innym.
Największymi plusami są tajemnice, zagmatwania i wielka, olbrzymia dawka humoru.
Kto czytał wie o czym piszę, kto nie czytał niech leci i kupuje i NATYCHMIAST czyta, a jak przecyzta jedną to polci po drugą, trzecią i dziesiątą.
Ja polecam “Całe zdanie nieboszczyka”, czytałam to chyba milion razy i będę czytać następny milion, i za każdym razem będę śmiać się w tych samych momentach…
“- Żyjesz?!
W dudniącym głosie brzmiało coś jakby życzliwe zainteresowanie i stwierdziłam, że nie jest to głos szefa.
- Nie, umarłam! - odwrzasnęłam wzgardliwie.
Z czarnego otworu dobiegło cienkie pokwikiwanie, które mnie nieco zaintrygowało, po czym znów odezwał się obcy głos.
- Ty się nie wygłupiaj! - zaryczał ostrzegawczo. - Bo nie dostaniesz jeść! Jak kto umrze, to mu nie dajemy!
- Co ty powiesz?! - zdziwiłam się gromko. - Myślałam, że mu pchacie na siłę!”
“- Hej, tyyy!… Żyjesz?!!
- Nie mów do mnie „hej, ty”! - ryknęłam w odpowiedzi z niesmakiem. - Bo ci nie będę odpowiadać!
- To nie dostaniesz jeść!
- To umrę z głodu i wtedy szef cię pobłogosławi!
- To jak mam mówić?!
W chrapliwym ryku brzmiało żywe zaciekawienie.
- Mów do mnie „wasza eminencjo”! Moja prababka znała jedną hrabinę i ja nie jestem byle kto! Świń ze mną nie pasłeś!”
“- Hej, ty! - zaryczał cieć nazajutrz.
Nie odzywałam się celem udowodnienia siły charakteru.
- Hej, ty! - ryczał głośniej. - Wasza eminencjo!!! Żyjesz?!!!
Na eminencję mogłam odpowiedzieć.
- Coś ty! - wrzasnęłam. - Ja umarłam już trzy dni temu!
- To dlaczego mówisz? - zachrypiał ciekawie, pokwiczawszy przedtem z wyraźną uciechą.
- To nie ja mówię! To mój duch!. Dziś o północy przyjdzie cię straszyć!
- Dlaczego mnie?! Strasz sobie szefa!
- Przecież go nie ma!
- Ale wróci! Za tydzień wraca! Możesz poczekać na niego, nie?!
- Dobrze, zrobię to dla ciebie! Zacznę od szefa!…
W trakcie konwersacji wyciągnął koszyk i stwierdził brak dzbanka.
- Hej, ty!!! - ryknął okropnie.
Konsekwentnie milczałam.
- Hej, ty!!! Do diabła!!! Odezwij się!!! Gdzie dzbanek ?!!!
Milczałam nadal.
- Do ciężkiej cholery!!! Do stu piorunów!!! Wasza eminencjo!!!
- Czego? - zawyłam ponuro.”
Resztę sobie przeczytajcie
bo na prawdę warto….
Opublikowany w coś i nic, czytanko | 1 Komentarz »